Często słyszałem o systemie Linux. Ale zawsze utożsamiałem sobie ten system z linią komend. Jako że informatyki nigdy nie byłem orłem, myślałem sobie że to musi być bardzo trudne. Jednak ludzka ciekawość zwyciężyła i postanowiłem zainstalować system Linux na swoim komputerze. Dowiedziałem się ze wersja Ubuntu jest dobra na początek. Więc przeczytałem opis – instalacja Ubuntu i rozpocząłem działania. I jakie było moje zdziwienie jak okazało się że instalacja Ubuntu jest łatwiejsza niż Windowsa. Najbardziej spodobał mi się fakt że już podczas instalacji system zainstalował wszystkie sterowniki, również WiFi. Co pozwolił zaznaczyć opcję aktualizacji już podczas instalacji Ubuntu. Po instalacji praktycznie wszystko było – internet, muzyka i odtwarzacz wideo. Poczułem się w tedy jakbym skończył jakąś szkołę informatyczną a w końcu praktycznie nie zrobiłem nic. Generalnie najwięcej czasu poświęciłem z oswajaniem się z nowym systemem. Ale trudy opłaciły się ponieważ obecnie korzystając z komputera mam wszystko ci mi jest potrzebne w pracy biurowej (OpenOffice), automatyczna obsługa drukarki i skanera. I co najważniejsze za darmo. Posiadając w biurze kilka komputerów (głównie system Vista) zdenerwowany na ten system (wiele pieniędzy wydanych na informatyków) postanowiłem zmienić na nich system. Oczywiście na pierwszy rzut myśleniowy poszedł Windows XP i 7. Oba rozwiązania miały swoje plusy i minusy. W przypadku XP nie miałem pewności że niebawem znowu nie zaczną się problemu z wirusami. A po sytuacji w której doszło do skasowania danych i musiałem wydać prawie 2000zł na człowieka który musiał jeszcze raz wbijać te dane postanowiłem nie wybierać już XP. Więc na próbę kupiłem i zainstalowałem jednego Windowsa 7 (400zł) okazało się że system nie działał tak jak powinien a to pewnie z powodu ilości pamięci ram w komputerach (1GB). W końcu kolega który też prowadzi biuro polecił mi zainstalowanie sobie na próbę Linux Ubuntu. Najważniejszy tez przeszedł kiedy udało się na nim otworzyć pliki Word i Exel (byłem trochę zaskoczony przecież nie kupowałem kolejnego Office) a następnie wydrukować i zeskanować bez większego problemu. Chwilę zabrało mi nauczenie się jak instaluje się takie programy jak Skype i Kadu (odpowiednik gg) oraz Thunderbird (program pocztowy). W końcu jak udało mi się doprowadzić do końca cała historię po początkowych stresach z Windowsami oraz bezproblemowym działaniu przez jakiś czas Ubuntu podliczając koszty jak zaoszczędziłem na licencje nowych Windowsów i Office obliczyłem że zaoszczędziłem 3800 zł.